Telefon...


Anna doskonale o wie o tym, że mąż ma laskę na boku, ale nic nie mówi, siedzi cicho jak mysz pod miotłą, bo nie chce zniszczyć życia dzieciom, oczywiście...
Pewnego, pięknego dnia Anna dowiaduje się, że jej szesnastoletnia córka pali fajki. Koniec świata? Być może. Anna w rozpaczy dzwoni do przyjaciółki (beznadziejnej pocieszycielki, tak przy okazji) i zwierza jej się z problemu. A co słyszy w odpowiedzi?
Och! Ale ty jesteś bidulka! Nie dość, że masz beznadziejnego męża, to w dodatku córka do du*y! Jezu! Na Twoim miejscu to ja bym zwariowała, wiesz? No, ale nie przejmuj się! To co, kiedy idziemy na zakupy?
Świetna przyjaciółka, pomyśleliście? Wy też tacy jesteście. Powiem więcej, Ja też...
Kiedy nasze problemy nas przygniatają, nie mamy ochoty na zupełnie nic. Więc jak mamy wskrzesić w sobie entuzjazm i empatię, dzięki której niczym superbohater pomóc przyjaciółce w problemie?
Na to pytanie jest wiele odpowiedzi, ja szukam idealnej, i znaleźć nie mogę. Tak jest w wielu przypadkach (ale o tym kiedy indziej)
Więc jak nie mam ochoty nikomu pomagać i mam wszystkiego dość, to robię jedną, naprawdę ciekawą czynność - wyłączam się.
Istnieje taka możliwość, naprawdę. Żyjemy w czasach, w których 3/4 z nas jest uzależnionych od telefonu, większość z nas go posiada, a w nim wszystko. Począwszy od zdjęć małych kotków, przez zjadacze czasu, po terminy ważnych spotkań, zebrań czy zaliczeń na studiach. Kiedy mamy wszystko rozplanowane, łatwiej jest nam żyć, i gdy mamy wszystko pozapisywane w telefonie wydaje nam się, że nasza organizacja osiągnęła poziom master...
A co jeżeli telefon zwariuje i nie przypomni nam o spotkaniu ze znajomymi? Zmieni godzinę zajęć i spóźnimy się na np. wykład? Albo co gorsza – popsuje się nam całkiem. Tragedia! Stajemy się spięci i rozdrażnieni. Wszystko nam przeszkadza, i najchętniej rzucilibyśmy to wszystko w … najciemniejszy kąt ;)
Po co się tak zamartwiać? Nie łatwiej zrobić sobie jeden „wolny dzień”? Może na się wydawać, że to nie ma zbytnio sensu. Przecież telefon to nasza centrum zarządzania i nie możemy sobie pozwolić, żeby ot tak je zostawić...
Ciekawostka roku! Centrum zarządzania naszego życia jest mózg. Nie ten telefonu, tylko ten różowy, znajdujący się w naszej czaszce. Jest on organem, więc nieużywany zanika...

Życzę owocnego odpoczynku,


Mały Ludek

Share this:

CONVERSATION

0 komentarze:

Prześlij komentarz